Czytasz wiadomości znalezione dla frazy: płaszcze damskie sklepy





Temat: Karta AVANTI
Tak więc dziewczyny bylam w Reserved w Geant w Pasażu Łódzkim i zorientowalam się dokladnie o co chodzi!!!!
W tym miesiącu przy zakupie kurtki lub plaszcza z damskiej kolekcji druga rzecz jest FAKTYCZNIE za 30 %ceny!!!!! Promocja dotyczy tylko platności wlaśnie kartą Avanti!
Tak więc uzyskalam wszystkie potrzebne mi informacje i pognalam do banku!!!!!
Zalożylam konto takie normalne jak to zawsze,a nic nie placilam jak bylo napisane w gazecie! Pobierają tylko 0,95 gr.za kartę miesięcznie! Są bankomaty i wplatomaty! ?eby zakupić coś z rabatem maszę mieć dostępne środki na koncie!
Wlaściwie nic skomplikowanego,a ja myślalam,że są jakieś kruczki!!!!!
Jutro wplacam pieniązki i lecę kupić wymarzoną kurteczkę i do tego polarek za jedyne 27 PLN

Noi troszkę się zawiodlam!!!!!!!!
Co [prawda zniżka jest ale niestety nie tak jak bylo napisane!!!
"W tym miesiącu przy zakupie kurtki lub plaszcza z damskiej kolekcji druga rzecz możesz mieć 30 %!!!!"
30 % jest ale upustu!!!!
czyli placimy 70 %!!!
Jest to i tak taniej,ale żle mnie poinformowala pani w jednym sklepie!
No cóż!!!!!
I tak kupilam i jestem ogromnie z tego zadowolona chociaż mogliby podawać dobre info!!!!



Temat: Damski płaszcz z kapturem pilnie poszukiwany


Raczej pytanie do grupowiczek - gdzie w tym roku można nabyć
płaszcz damski okapturzony w rozsądnej cenie?


Nie wiem co do ceny ale są jakieś oferty specjalne w Stefanie i w którymś z
tych sklepów naprzeciwko Dworca Głównego - wszystko na PIłsudskiego w
odleglości 200 m od siebie.







Temat: No i mamy drastyczne podwyżki jak obiecywał Tusk

skuba64 napisał/a:
Z tego wynika, że gdyby w Anglii funkcjonowały ceny wolnorynkowe to zarobki powinny być takie same jak u nas, bo ceny są.

Chyba nie byłeś nigdy w Anglii.

W Anglii, a dokładnie w Londynie byłem dokładnie miesiąc temu. Jeżeli chodzi o ciuchy to przeżyłem szok cenowy. Rzeczy dobrej marki i jakości kosztują tyle co u nas byle jaka chińszczyzna, np. dżinsy-:8-10 funtów, buty skórzane 20- 30 funtów, płaszcz damski 35 funtów, buty sportowe "Puma" 40 funtów( w jednym z najdroższych sklepów na świecie "Harods"). Można tak długo wymieniać. Żywność tylko minimalnie droższa. Mogę tylko wszystkim doradzić raz na jakiś czas wyjazd na zakupy do Anglii, opłaci się na pewno. Lot samolotem linii Ryanair w dwie strony to koszt 295 pln na cztery osoby, (oczywiście trzeba poszperać w cenniku ale nie jest to takie rzadkie). Blado wyglądamy przy tych porównaniach.



Temat: HURT ODZIEŻ OUTLET (końcówki kolekcji) Igatunek
Witam! Sprzedam hurtowo odzież renomowanych firm, wszystko w I gatunku: Americanos, Levi's, Wrangler, Lee i inne. Ceny (brutto):
Americanos:
spodnie- 39-59zł,
katany, kurtki, płaszcze, marynarki- 49-59zł,
koszule, bluzy- 35zł,
polary damskie, swetry damskie, spódnice, sukienki- 35zł,
polary i swetry męskie- 45zł,
koszulki, t-shirty z długim rękawem- 22zł,
koszulki, t-shirty z krótkim rękawem- 17zł,
pozostałe marki: około 50% droższe, np. spodnie 59-79zł itd. (w zależności od rodzaju kolekcji)
Przy dużych zakupach rabaty! Na wszystkie zakupy możliwość wystawienia rachunku, także dalsza odsprzedaż jest 100% legalna!
Ponadto w związku z zakończeniem sprzedaży detalicznej (likwidacja sklepu) sprzedam wyposażenie sklepu odzieżowego 30-50m2 kompletne: meble (mieszczą około 1000 sztuk odzieży), 2 garderoby, manekiny, lustra, szyldy, metkownica, wieszaki.
Pytania proszę kierować na: rafi_77-77(małpa)o2(kropka)pl



Temat: westernowy płaszcz

http://www.galopada.pl/sklep/product_info.php?manufacturers_id=54&products_id=3488
czy oni rzeczywiście mają oryginały? strasznie tanie jak na australijki, no i oczywiście czy ma ktoś może metraż wymiarów olejaków bo tutaj nie ma...

Tanie jak tanie - prawie czterysta zlotych to juz cos moze byc, zobacz ze tam przy zamowieniu jest spora doplata.
O wielkosci rozmiarow trzeba sie dopytywac, bo sa nieadekwatne do tego co wypisuja na metkach i XS potrafi byc w wymiarach XL jesli porownamy do rozmiarow np. kurtek.
Pakistanskie plaszcze w stylu Australian Wax Coat to wydatek rzedu 150zl. na Alledrogo mozna trafic w roznych cenach zarowno powyzej 800zl jak i ponizej 100. Trzeba szukac i polowac na okazje.
W olejaku mozna chodzic po miescie jesli ktos sobie tego zyczy i dziwnie to najwyzej wyglada fason plaszcza, ale czy ktos dzis zwraca jeszcze na to uwage w czym chodzi ktos inny ?
Mysle ze nie.

Jako ciekawostke moge podac ze nad podziw wiele olejakow jest produkowane z zapinaniem "na damska" strone Nie wiem czemu tak jest ale jednak tak jest.
Cobra-motor nie robi wyrobow kowbojskich niestety a tylko takie "kowbojszczanskie" nie majace wiele wspolnego z kowbojszczyzna



Temat: czyszczenie płaszczy skórzanych damskich?


Witam
Gdzie w trójmieście można oddać do czyszczenia płaszcz skórzany
damski? Pozdrawiam wszystkich i życzę Wesołych Świat.


Przeważnie do pralni chemicznej, gdzie w trójmieście jest ich
sporo...(na każdej dzielnicy przynajmniej jedna chyba jest)
Ale możesz też spróbować w sklepie zoologicznym :))

Również życzę wesołych świąt i więcej rozeznania :)

Qwer





Temat: HURTOWNIA ODZIEZY OUTLET I POZYSKANEJ- NISKIE CENY!
HURTOWNIA ODZIEZY OUTLET I POZYSKANEJ
ANGLIA*IRLANDIA*SZKOCJA*HISZPANIA I INNE KRAJE EU I NIE TYLKO.

KONCOWKI KOLEKCJI OUTLET
Znane angielskie marki m.in. New Look -Gap -George- H&M- Fred Perry-Dorothy Perkins-Wrangler-Daniel Christian-Laura Ashley-River Island Oasis-Marks&Spencer-Kookai-Warehouse i inne.
Modna damska,meska i mlodziezowa odziez, takze rozmiary XXL!Bogota oferta.

Polecamy rowniez
Mix-y - meski,zima lux,europa wiosna, europa zima,exstra mix, sport mix, wiosna mix

Wszystkie CREAMY dostepne SEZONOWO!w ewrsji damskiej i dzieciecej

Odziez Sortowana
bluzki 3/4, bluzki dlugi rekaw, bluzki krotki rekaw, buty wiosna -lato, buty wiosna-lato Lux,buty zima, buty zima Lux Dzieci MIX WIOSNA-LATO,spodnice, sukienki,Kurtki lato , Kurtki jesien,Kurtki zima,Plaszcze,Koszule meskie, zakiety,marynarki, swetry, bluzy,polary,czapki szale apaszki ,Skory , kozuchy.

Wszystkie Sorty dostepne SEZONOWO!
odziez pakowana jest w workach 10kg do 30kg

Zapraszamy do wspolpracy sklepy i hurtownie

prosze pisac na podany adres . agata1009@wp.pl

odpowiem na panstwa pytania



Temat: Płaszcz kąpielowy 4,95 € / szt.
Płaszcz kąpielowy

4,95 € / szt.

Rozmiary od S do XL (damskie i męskie).
Minimalne zamówienie 1000 szt.

("A-Ware". Towar dostępny na terenie Niemiec)



Największe Niemieckie hurtownie produktów z retouru, końcówki serii, licytacje komornicze, likwidacje sklepów, upadłości firm. Sprawdź http://www.retourware24.de



Temat: Odzież damska poszukuję dostawców
Witam za niedługo planuję otworzyć sklep z niemarkową odzieża damską lecz poszukuje dostawców i hurtowni do współpracy. Jeśli jest ktoś zainteresowany proszę o przesłanie katalogów i cenników oferowanych waszych produktów na adres e_ mail : bryczek_bb@o2.pl

dokładnie interesują mnie astepujące produkty

- Bluzki
- bluzy
- dody
- gorsety
- Bolerka
- dresy
- garsonki
- golfy
- kamizelki
- koszule
- marynarki
- żakiety
- polary
- spódnice
- spódniczki np typ mini
- spodenki
- spodnie
- suknie
- sukienki
- swetry
- koszulki
- t-shirt
- topy
- tuniki
- kurtki
- płaszcze
- chsty
- apaszki
- paski
- portwele
- rękawiczki
- szale

wszystkich hurtwoników oraz innych sprzedawców oferujących atrakcyjne cenny zapraszam do poważnej współpracy
czekam na katalogi i cenniki

z poważaniem A. Bryczek

bryczek_bb@o2.pl



Temat: Lumpeksy


Witajcie.
Poszukuję lumpeksu, w którym miałbym szansę ustrzelić sensowne kurtki
typu ramoneska i jeansowa katana. Jak dotąd znalazłem głownie takie,
które specjalizują się w marynarkach i damskich fatałaszkach :/


Witaj.

a ja polece sklep Vintage:

"róg Jana Pawła z Al. Solidarności w bramie przy KFC
Godziny otwarcia:
pon.-piąt. 11:00-19:00
sob. 11:00-14:00

Sklep z ciuchami oldschoolowymi. Oferuje duży wybór markowych bluz, spodni,
koszulek, kurtek (przede wszystkim Adidas, Puma, Fila, Lacoste, Hummel,
Diesel, Levis), stroje retro i vintage (sukienki, spódnice, kurtki i
płaszcze skórzane, akcesoria). Wszystkie oryginalne."

via http://www.lumpeksy.pl/warszawa-vintage

pzdr.





Temat: Wittchen
Firma rodzinna, założona w 1990 roku przez Jędrzeja Wittchena.
Lider w projektowaniu, produkcji i sprzedaży ekskluzywnej galanterii skórzanej.
Oferuje: portfele, portmonetki, kosmetyczki, saszetki, aktówki itp.
Klasyczne, modne, oryginalne kolekcje torebek i teczek.
Piękne wzory odzieży damskiej oraz męskiej w tym marynarki, kożuchy i płaszcze.
Jedwabne szale i apaszki, wyszukane paski i rękawiczki, parasole w różnych fasonach i kolorach.
Torby i walizki z kolekcji Travel Lux.
Dla koneserów elegancji i wygody klasyczna kolekcja butów damskich i męskich Wittchen.
Wybrane produkty Wittchena znajdziecie w sklepie internetowym www.razdwatrzy.net doskonałe na prezenty lub upominki.



Temat: Pomoc na temat szycia odzieży
Ja troche niezabardzo sie orientuje w tym ale wczoraj ogladalam oferte producenta byly tam ladne spodniczki damskie np. za 20 zl niewiem czy netto bluzki niecale 30 zl z krotkim rekawkie.W tamtym roku na targu kupilam sbie spodniczki i niektore z nich byly w cenie prawie tej.Jesli chcialabys produkowac to polecilabym ci bluzki ,zakiety,kurtki spodniczki,plaszcze,koszule meskie ,spodnie itp. swetry tez jak bedziesz miala dobre ceny to znajdziesz zbyt tez za granica.Mam kilka katalogow z odzieza i prawie wiekszosc jest droga np. spodniczka taka na bal ok. 100 zl i nastwa sie na produkcje na duze rozmiary.pozatym mozesz szyc plecaki torebki itp matereialy najlepiej od producenta mialam i mam gdzie numer do bielska bo byla taka mozliwosc otwarcia sklepu chyba na zasadzie partnerstwa. A tez bielizna rozna no i odziez dla dzieci. pozdrawiam marzena



Temat: Oraya.pl
Zapraszam na stronę sklepu internetowego z odzieżą damską - tuniki, bluzki, topy, płaszcze, kurtki, sukienki, swetry, spodnie, obuwie, dresy, kamizelki, koszulki. Marki: Radial Luxury, Ad Woman, Funky Diva, Plusport, H&B, SmartGirl, On-You, Boogy London, Competitive, Creazy Age, Nimeisi.








Temat: bsuAHSauHSAUS
Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym:
-Wezmę dwie.
-Weź jedną, tyle nie wypijemy.
-Wezmę dwie, damy radę.
-Nie damy, zobaczysz.
-Damy radę. Biorę dwie.
Wchodzi do sklepu:
-Poproszę skrzynke wódki i dwie lemoniady.

Zając pyta się krokodyla:
-Co ty będziesz robił jak przywrócą karę śmierci za morderstwa?
-Hmm....skazańców.

Idzie sobie ulicą dziewczyna z lodem. Podchodzi do niej chłopak i mówi:
-Nie chcę cię urazić ani żebyś mnie źle zrozumiała. Proszę cię, żebyś mi dała polizać.
-Proszę - wyciąga w kierunku chłopaka rękę z lodem.
-Wiedziałem, że mnie źle zrozumiesz...

Żona do męża:
-Kochanie, będziesz jadł tę zupę? Bo jak nie, to dodam śmietany i dam psu...

Późny wieczór. Nowakowie przyłapali nastoletniego syna, jak wymykał się z domu z wielką latarką w dłoni.
-Dokąd to? - pytają.
-Na randkę - przyznał syn.
-Ha! Ja jak chodziłem w twoim wieku na randki, to nie potrzebowałem latarki - zakpił ojciec.
-No i popatrz na co trafiłeś...

Mąż wraca nad ranem do domu. W drzwiach wita go żona:
-Oj! Ty mój biedaku... znowu całonocne zebranie?
-No...
-Daj płaszcz... masz szminkę na policzku, zaraz wytrzemy... pewnie znowu ta stara księgowa wycałowała cię w pracy.
-No...
-Masz też szminkę na kołnierzyku... pewnie ktoś cię ubrudził w autobusie... nie przejmuj się.
-No...
-Rozbieraj i kładź się spać. Musisz odpocząć biedaku.
-No...
-Jesteś podrapany na plecach...znowu wpadłeś na ten krzak przed domem.
-No...
-Stefan! Ty masz na sobie damskie majtki!
-No to teraz kombinuj...

Siedzi sobie sroka na brzozie, a tu nagle do brzozy podchodzi krowa i zaczyna się wspinać. Sroka w szoku obserwuje jak krowa spokojnie sadowi się koło niej na gałęzi, wreszcie pyta krowy:
-Krowa, co ty robisz?
-No przyszłam sobie wisienek pojeść - mówi krowa.
-Ale to jst brzoza, a nie wiśnia!
-Spoko... wisienki mam w słoiczku.

Wszystko kawały z Metra więc takie sobie ;p




Temat: Life is strange
[i]Mamy przełom lata z jesienią. Bywa już chłodnawo na dworze.[/i]
------------------------------------------------------------------------
[b]Sancho[/b]
Nagły telefon odrywa cię od komputera.
-Witam. Pan Adamus? Dzwonię, aby przypomnieć panu o rozmowie w sprawie pracy. Kierownik spóźnia się, więc może pan jeszcze zdąży przed nim. No chyb, że zrezygnował pan... Do widzienia. - szczęknęła słuchawka. Damski głos w niej był taki... dziwny. Przypominało to nagraną rozmowę, ale przecież było zbyt przwdziwe...

[b]Marielle[/b]
Odbierasz czekoladę z kawiarenki i siadasz przy pierwszym wolnym stoliku. Ciepłą słodycz rozlewa się po całym ciele. Ból głowy już ci nie dokucza, mimo iż sen ciągle kołącze ci się po głowie. Nagle na twój stolik upada samolocik zrobiony z cienkiego papieru... Ktoś wyraźnie zrobił go z paragonu. Widać ceny i numer NIP jakiegoś sklepu. Rozglądasz się, lecz nikgo nie widać. Przez cienki papier prześwitują czarne napisy zrobione markerem. Pchana ciekawością rozwijaż samolocik i widzisz słowa: TERAZ POTRAFISZ. Z kartki wypada też...pestka jabłka.

[b]Efrene[/b]
Oglądając park za oknem myślisz o śnie. Obserwujesz ludzi przechodzących po alejkach. Za drzewem jakaś para namiętnie się całuje nie zważając na innych przechodniów. Wszyscy chodzą. Tłum rusza się i faluje. Jednak...twój wzrok przykuwa kobieta ubrana w długi, ciemny płaszcz. Jako jedyna stoi w miejscu, lecz nikt jej nie potrąca. Tak jakby nikt poza tobą jej nie widział. Kobieta patrzy wyraźnie w twoje okno. Patrzy idealnie na ciebie. Macha do ciebie ręką...jakby cię wołała.

[b]Myladre[/b]
Głowa ciągle pęka ci od bólu. Jednoczesnie nie chce ci się wstawać, bo jesteś strasznie niewyspana. Złośliwy tekst Gośki tylko cię rozdrażnił, choć zapewne miał rozbawić. Oczy kleją się, lecz zasnąć już nie możesz. Jakby twój umysł nie chciał przeżywać drugi raz tego samego snu. Najgorszy jest ten ból, który przenika już nie tylko głowę, ale i całe ciało. Tak jakbyś odczywała ból wszystkimi zmysłami. Nagle targa tobą fala spazmaycznych drgawek. Robi ci się mdło w gardle. Flegma zbiera się w gardle i przyprawia o odruchy wymiotne.

--
[i]Jam tym światłem zrodzonym z ciemności
Jam tym symbolem wiecznej samotności
Jam tym znakiem niespełnionej miłości
Jam tą mądrością płynącą z codzienności[/i]



Temat: 1
Od Kilku lat prowadze dzalanosc w chinach. ma kolo 30 stalych klientow kazdy jest w innej branzy. jestem brokeremi pomagam zaltwiac zarowno kreowanie wlasnej marki jak i po prostu kontrole jakosci i odbior towaru, odprawe celan itd. Robie to bardzo tanio i bradzo dobrze, klieci sa zadowleni zamwaja wjjecej.
Robiue garments rto znaczy koszlki sikienki krtki zimowe letnnie , plaszcze
galenterie skorzana i pu paski torby plecaki torby na laptopy
elektronike, mp3 mp4 mp5 laptopy , desktopy, lcd, photo frmaes , bus dispalys , tv plasmy , telefony , pen drivy , sprzet muzyczny , i wiele innych
Meble , wspolracuje z kilomma roznumi fimami krzesla, sofy i inne meble
Zabawki cala gama od samochodikow poprzez wozki'
Kosmetyki , maseczki , perfumy , kremy palsry na bol plastry na nikoryne, zziloa na odchudzanie, kawa zeliona i wile iinnych
Obowie skorzane i nie tylko damskie meskie dzieciece
Lampy satare i najnwosze generacje
I wiele innych tematow zwiazanych z budownictwem , zaiasy krany drzwi, plytki , farby
srtainelss steeel jewelery , bizuteruia palstikow
relaizuje zamiienie a na zegarki typu szwajcarskiego
Moglbym pisac dlugo
Moaj pasja od dwoch lat jest LED, studjuje rynek, poznaje produkty zwiedzilem kolo 70 moze nawet 100 fabryk z didami zarowkami, paskami, wezami tubmai , ekranami i wiele wjecej.
Podchodze do swoaje pracuy z pasja i zangazowaniem , pracuje po 18 godzin na dzien i amm super rezultay. Mma prtenrow na kazdy kontynencie, w Ausytralii przez rok czasu prowadzilismy testy na nowy model sprzedzry LED zdal egzanin rewlacuyjnie, wchdozimy do Europy i wchodzimy z rozmachem w krotkim czasi palnujemy siec sklepow i dytrybutrow, ammy jus okreslony network i wkrtovce pochwalismy sie szczegolami.
Jestem aktywny i wiem do czego zmierzam , nie boje sie konkurencji ani krytyki, byle opartej na rzeczowej anlizie anie czystej prostej zawis

Czesto potrafi obnizyc cne towaru od ustalonej o 5 % i wjecej
Zaprzyjaxnilem sie z wieloma wlascielami firm i pozanlem ich startegi i taktyki, oni znaj to od dziecka ja od 30 lat. Stosuje NLP, i doswiadczenie jakie zdobylem poprzez prace na 4 kontymnetach w ciagu 30 lat. Chinczycy szanuja ludiz ktorzy ich rozukieja i szauja ich tradycje , dlatego trzeba duzo sie iuczyc aby zrozumiec ze u nich nie ma slow oszukac jest tylko zrobic dobry ineteres, .

Zawsze sie podpisuje swoim imieniem i nazwiskiem
Podaje numer telfonu, latwo sprawdiz kim jestem.
Mam dwa biura w chinach biuro w Chicago , Sydney Guangzhou i Honk Kongu, jestem dumny z moich pracownikow i podkreslam ze dzieki moim klientom mailem szanse zrobic to co w skrocie opisalem a ze niedlugo exploduje na naprawde giga skale to tylko dzeiki klientom pracwnikom i tym ktorzy cenia sukcess

Calkapeter@gmail.com
Nie rozumiem tchorzy co ni maj odwagi sie podpisac wlasnym imieniem
Peter
852-69746843



Temat: Dobry joke :)
Zapraszam do wklejania dobrych Waszym zdaniem dowcipów

Na dobry początek:

Mąż wraca nad ranem do domu. W drzwiach wita go żona:
- Oj Ty mój biedaku... Znowu całonocne zebranie?
- No...
- Daj płaszcz... Masz szminkę na policzku... zaraz wytrzemy... pewnie
znowu ta stara księgowa wycałowała cię w pracy
- No...
- Masz też szminkę na kołnierzyku... pewnie ktoś cię ubrudził w
autobusie... nie przejmuj się
- No...
- Ściągaj te łachy i kładź się spać. Musisz odpocząć biedaku...
- No...
- Jesteś podrapany na plecach... Znowu wpadłeś na ten krzak przed
domem
- No....
- Stefan! Ty masz na sobie damskie majtki!
- No to teraz kombinuj...

Mówi ojciec do syna:
- Synu, znalazłem ci wspaniałą kandydatkę na żonę!
- Ale tato... sam potrafię znaleźć sobie dziewczynę... kto to jest?
- To córka Kulczyka!
- Suuuper! Trzeba było tak od razu!
Ojciec udaje się do Kulczyka na rozmowę:
- Dzień dobry Panu! Wydaje mi się, że znalazłem doskonałego kandydata na męża Pańskiej córki!
- Wie Pan... ale ja nie szukam męża dla mojej córki...
- Ależ to wiceprezes Orlenu.
- Cudownie! To zmienia postać rzeczy!
Następnie ojciec udaje się do prezesa Orlenu:
- Witam Pana Panie prezesie! Przychodzę z dobrą nowiną - mam idealnego kandydata na wiceprezesa w Pańskiej firmie.
- No tak.. Ale ja nie szukam nikogo na tę posadę.
- Jest Pan pewien?! To zięć Kulczyka!
- Ooo! Chyba, że tak!

Facet w sklepie kupuje ślimaki, ale widzi, że patrzy
się na niego super kobieta... Zagadnął do niej, od
słowa do słowa i wylądowali u niej w łóżku. Rano gość
się budzi, bierze te nieszczęsne ślimaki i idzie
zestresowany do domu. Staje pod drzwiami i ciągle
nie wie co powiedzieć żonie, gdzie spędził całą noc.
Dzwoni, słyszy że żona już podchodzi do drzwi i w
ostatniej chwili wpada na pomysł. Wysypuje ślimaki
na wycieraczkę, drzwi się otwierają...
"No chłopaki, jesteśmy na miejscu. Wchodzimy, wchodzimy!!!"




Temat: 1
Zawsze podobały mi się sukienki ale nigdy nie miałem okazji je założyć. Mocno poszukiwałem pracy w sklepie lub hurtowni z rajstopami ale tam chcieli dziewczyny. CHciałem mieć pracę blisko damskich ciuchów. Około czterech lat temu udało mi się. Załapałem przez przypadek pracę w magazynie z używaną odzieżą. W magazynie pracowała ze mną jedna dziewczyna. Oprócz tego była jeszcze szefowa i nikt więcej. Co jakiś czas przychodził transport a my szykowliśmy ubrania w worki by je zabrali do punktów szprzedaży. Przez moje ręce przechodziły ogromne ilości ubrań. Mogliśmy brać co chcieliśmy i ile chcieliśmy. Moja koleżanka wszystkie ubrania miała z pracy. Pewnego dnia gdy miałem w ręku suknię ślubną spytałem koleżanki czy nie korciło ja przymierzać. POnieważ była gruba większość sukni na nią by nie pasowały. Wtedy powiedziała coś co wykorzystałem. Stwierdziła że prędzej ja bym w nie wlazł niż ona. Szybko odpowiedziałem - To sprawdźmy. KOleżanka myślała że żartuję ale zobaczyła że wziąłem jedną sztukę i poszedłem między półki. Rozebrałem się do majtek i skarpetek i założyłem sukienkę. Serce waliło mi jak dzwon i miałem ogromną tremę ale nie chciałem tracić okazji. POprosiłem koleżankę aby mi zapięła sukienkę na plecach. Mocno się śmiała ale zrobiła o co prosiłem. W końcu powiedziałem jej że rzeczywiście pasuke na mnie a na nią by nie weszła. Koleżanka cały czas się śmiała a ja myślałem jak sytuacje wydłużyc. Weszła do nas szefowa i ze zdziwieniem spytała co my robimy. Po wyjaśnieniu dodała komentarz że z przodu mi suknia wisi i nie pasują do niej czarne skarpetki a tak całkiem to mój rozmiar. Byłem zadowolony gdyż po raz pierwszy założyłem sukienkę i to ślubną i w dodatku przy dwóch kobietach. Poptrzyłem na wieszaki z innymi sukniami i powiedziałem - spróbuję z inną. I tak przebrałem się jeszcze cztery razy. Było zajebiście. Gdy wróciłem do swoich ciuchów zażartowałem - może sobie wezmę skoro mój rozmiar. Koleżanka zaśmiała się i powiedziała - jak chcesz to bierz przecież nam wolno. Nie wziąłem sukni bo byłaby to już przesada ale dalej kontynuowałem temat i spytałem ponownie - nie korci cię poprzymierzać ciuchy. Usłyszałem wówczas że ona to robi jak ja nie widzę. Odczekałem kilka dni i znowu zaatakowałem przerzucając ubrania - o patrz jaka fajna czarna bluzka. Koleżanka odpowiedziała że jej się nie podoba. Namawiałem ją a ona w końcu powiedziała jak chcesz to sobie weź. I wziąłem ją na jej oczach. POwiedziałem że kobiety mają tu większy wybór bo 9/10 ubrań to ubiory kobiece. Wieczorem uprałem bluzkę i następnego dnia przyszedłem w niej do pracy. PIerwsza zobaczyła mnie koleżanka i zaczęła na mnie patrzeć z politowaniem śmiejąc się przy tym. Później zobaczyła szefowa ale przyjżała się tylko bez żadnej reakcji. Przez kolejne dni zacząłem regularnie odkładać sobie damskie bluzki i przychodzić w nich do pracy. Następnie poszedłem dalej. Oglądając spodnie damskie przykładałem je do siebie. Koleżanka widząc co robie powiedziała - nie wszystko do siebie pasuje. Złapałem temat i zapytałem - to może mi podpowiesz. Popatrzyła na spodnie jakie odłożyłem po czym stwierdziła - do tej bluzki to raczej pasują damskie spodnie garniturowe lub spódnica. Wszytskie spodnie garniturowe były albo za wąskie w pasie albo za krótkie. Wziąlem jedną spódnicę i spytałem - a to? Koleżanka przewertowała wiszące spódnice przymierzając je do do mnie i podała mi jedną dadając - ale będziez musiał dokupić rajstopy. Po pracy poszedłem kupić rajstopy i następnego dnia po raz pierwszy przyszedłem do pracy w całkowicie damskim stroju. Szefowa nic nie komentowała ale koleżanka mnie spytała czy jestem transem. Odpowiedziałem że być może bo podoba mi się to ubranie. Dodałem szybko że wolę kobiety. Wytłumaczyła mi co to jest trans. Spytałem czy jej to przeszkadza ale ona z całkowitym spokojem nie wydawała się mną przejmować. I tak oto mogłem z pracy brać dowolną ilość ciuchów damskich, konsultując z koleżanką ich dobór oraz w nich chodzić do pracy. Obecnie mam sporo różnych sukienek, sukni, spódnic, swetrów i kurtek damskich, płaszcze, bluzki damskie itd.



Temat: Jak nam za Gierka było dobrze
Na podstawie Gazety Wyborczej
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3814166.html

Polacy zarabiają średnio 2464 zł brutto. To prawie tyle samo co w 1972 r. - 2509 zł.

Co można było kupić za średnią pensję za Gierka

Jedzenie:

Chleb 1kg 4 zł
Bułka wrocławska 4 zł
Bułka mała 0,4 zł
Herbatniki 100 g 2,1 zł
Słone paluszki 100 g. 6 zł
Mąka pszenna wrocławska 1 kg 6,7 zł
Makaron czterojajeczny 0,5 kg 10 zł
Ryż 1 kg 8 zł
Mięso Wieprzowe (schab) 1 kg 56 zł
Mięso Wołowe bez kości 1 kg 42 zł
Kurczaki 1 kg 54 zł
Kiełbasa zwyczajna 44 zł
Myśliwska 100 zł
Szynka wieprzowa 90 zł
Baleron 82 zł
Masło roślinne 250 g 10 zł
Masło eksportowe 1 kg 75 zł
Karp żywy 1 kg 30 zł
Sardynki (puszka 125 g) 20 zł
Mleko butelka 1 l 2,9 zł
Ser typu gouda 1 kg 50 zł
Twarogowy tłusty 1 kg 24 zł
Jajo 2,7 zł
Cukier 1 kg 10,5 zł
Czekolada 100 g 19 zł
Herbata 50 g 7-14 zł
Kawa Super 100 g 40 zł
Kawa Orient 100 g 27 zł
Cytryny 1 kg 30 zł
Pomarańcze 1 kg 40 zł
Banany 1 kg 45 zł
Rodzynki 1 kg 90 zł
Dżem słoik 0,5 kg 7,4 zł
Sok jabłkowy 0,33 l 3,8 zł
Sól 1 kg 1,2 zł
Ocet 0,5 l 5,5 zł
Oranżada wyborowa 0,33 l 1,8 zł
Coca cola 0,25 l 5 zł
Woda mineralna 0,33 l 1,5 zł
Wódka 0,5 l czysta 55 zł
Wódka 0,5 l luksusowa 100 zł
Wino owocowe 0,75 21 zł
Wino gronowe 0,75 47-66 zł
Piwo jasne pełne 0,5 l 3,6 zł

Owoce .
Jabłka w zależności od miesiąca 9-20 zł
Ziemniaki ok. 2 zł
Cebula 5-20 zł

Sklep odzieżowy .
Ręcznik 50*100 33 zł
Dywan za 1 m kw 585 zł
Płaszcz wełniany męski 1700 zł, damski 1500 zł
Rajstopy damskie 85 zł
Skarpety męskie bawełniane 21 zł
Ubranie męskie dwuczęściowe wełniane 1890 zł
Koszula męska zwykła popelinowa 215 zł
Bluzka damska elastil 350 zł
Komplet bielizny damskiej koronkowej ze sztucznego jedwabiu 120 zł
Półbuty męskie import Czechosłowacja 320 zł
Czółenka damskie import Czechosłowacja 350 zł
Rękawiczki z koziej skóry, damskie 180 zł

Wyposażenie domu .
Szafa 3-drzwiowa 2130 zł
Tapczan 2960 zł
Żarówka 60 wat 5 zł
Żelazko 185 zł
Pralka nieautomatyczna 1620 zł
Odkurzacz 900 zł
Lodówka (poj. 100 - 125 l.) 6100 zł
Proszek do prania 0,5 kg 3,25 zł
Proszek do prania automatycznego 21 zł

Nowości, gadżety: .
Radio 1000-2000 zł
Telewizor czarno-biały 7400 zł
Telewizor kolorowy 25000 zł
Magnetofon kasetowy 3440 zł
Gramofon 990 zł
Pralka automatyczna Polar (pojawiła się dopiero w latach 70.) 10500 zł

Inne .
Proszek od bólu głowy (sztuka) 0,5 zł
Witamina C 50 sztuk 15 zł
Mydło Fascinata 6,5 zł
mydło popularne 3,2 zł
Szampon tataro-chmielowy, butelka 14 zł
Dezodorant Dorado w aerozolu (to pierwszy rok 35 zł
Woda kwiatowa Konwalia 40 g 11 zł
Pasta do zębów 3,5 zł
Luksusowa pasta do zębów 12 zł
Ołówek 0,6 zł
Długopis Zenith 4 70 zł
Gazeta codzienna 0,5 zł
Tygodnik „Polityka" 2 zł
Benzyna etylina 78 (tzw. niebieska) 5 zł
Rower składak 1900 zł
Motocykl (poj. 125 cm) 9500 zł

Źródło: dane GUS z 1972 r.

---------------
No niech mi ktoś powie, że dziś jest drogo !!!!
I że za Gierka było lepiej.



Temat: Jaka jest dziewczyna Springfielda?
Od pierwszego września w sklepach Springfield będzie można poczuć atmosferę zupełnie inną niż do tej pory. W przestrzeń, w której królowały prawdziwie męskie nastroje, wkradną się kobiece ploteczki. Między półki z garniturami zawitają bluzeczki, spódnice, sukienki, torebki, buciki i buciska. Pierwsza kolekcja Springfield Woman na sezon jesień-zima 2006-07 to sześć różnych linii: trzy miejskie i trzy bardziej sportowe. Każda z nich opowiada inną historię, spośród których każda młoda kobieta wybierze swój kawałek świata.

FREE FESTIVAL
Linia inspirowana festiwalami rockowymi dawnych lat, wypełniona duchem hippi lat 70. Kusi wzorzystymi elementami charakterystycznymi dla tego pełnego historii stylu retro. Obfituje w tkaniny bawełniane, miękkie w dotyku, jak również w dżinsowe inspiracje vintage i dżerseje z tkaninowymi detalami na rękawach. Dodatkową energię wszczepia w te propozycje iskrząca się, odważna gama barw. Błękit, dzika, intensywna zieleń, czerwień czy pomarańcz łączone są z akcentami szarości, beżu i czerni.

ROCKY DANDY
Źródłem tej miejskiej linii jest wizerunek Davida Bowie, Kate Moss i atmosfera lat 60. Idealne szaleństwo dla długonogich, które wyglądają świetnie w dopasowanych spodniach. Springfield proponuje szare i czarne dżinsy gumki, a także spodnie rurki z różnych lżejszych materiałów w kolorze antracyt lub czarnym. Mnóstwo propozycji jest także ze spranego denimu, który nie opuszcza miłośników mody od kilku sezonów. Dla koneserek bardziej kobiecych krojów Springfield przygotował romantyczne koszule i bluzki oraz delikatne, wdzięczne topy bieliźniane. Tak jak w całej kolekcji także i tutaj dominują naturalne materiały: sporo jest sztruksu i welwetu o różnej grubości i fakturze, a także delikatnych tkanin bawełnianych. Oprócz soczystych odmian różu i fioletu dominują barwy spokojne: czerń, antracyt, szary, biały i kremowy.

ESKIMO SPORT
To odważna wersja stylu kanadyjskiego podróżnika, idealna dla kobiet ceniących wygodę i luz. Ocieplane oraz pierzaste elementy odzieży, swetry w szachownice, wysokie spodnie i dżinsowe koszule to elementy niezbędne dla dziewczyny marzącej o zimowych przygodach. Dla lubiących wyszukane wykończenia Springfield ozdobił te puszyste ubrania masą detali takich jak frędzle, hafty, elementy skórzane, pompony czy blaszki. Oprócz kilku propozycji z nylonu większość uszyta jest z naturalnych tkanin: bawełny, wełny oraz różnego rodzaju skór.

RECYCLED BEATNIK
Kolekcja dla miłośniczek wielkomiejskiego stylu życia, zapatrzona w paryżanki lat 60. To linia dla kobiet ceniących wszelkie elementy odzieży, które podkreślają urok ich płci. Topy z wielkimi guzikami, minispódniczki zalotnie odkrywające nogi, płaszcze z wyraźnie zaznaczoną talią, spodnie rurki, a także fikuśne czapeczki, berety i chińskie spodnie z szerokimi nogawkami. Do tych wdzięcznych propozycji projektanci użyli delikatnych kobiecych materiałów takich jak jedwab, cieniutka bawełna, ale nie zabrakło także welwetu i cienkiej wełny.

NOSTALGIC TREASURE
Nostalgiczny charakter linii wyraźnie kryje w sobie nutkę brytyjską oraz elementy strojów jeździeckich. Najbardziej charakterystyczne są spodnie rurki, często ozdobione szelkami, oraz krótkie kurtki w charakterystyczną angielską kratę prince de Galles. W linii tej znalazły się również hipisowskie rozszerzane spodnie oraz spódnice rurki. Wiele propozycji jest zabawnie wykończonych elementami skórzanymi lub futrzanymi.

URBAN ANGEL
Kolejna miejska propozycja, tym razem obfitująca w złocone detale oraz elementy towarzyszące zazwyczaj bieliźnie. Linia ta to delikatne materiały, koronki, frędzle oraz falbanki w kolorowe wzory. Kobiece tkaniny, jakimi są satyna czy jedwab, wykończone zostały guzikami i innymi elementami w kolorze złota.

* SPRINGFIELD – europejska marka odzieżowa dla młodych mężczyzn i kobiet. W swojej ofercie posiada odzież, obuwie oraz akcesoria na każdą okazję. Klienci mogą znaleźć zarówno odzież sportową, casual, jak i elegancką.

Springfield ma w Polsce 7 sklepów w 4 miastach:
– Warszawa: Galeria Mokotów (kolekcja męska i damska), Centrum Handlowe Reduta, Wola Park, Centrum Handlowe Arkadia;
– Kraków: Galeria Kazimierz;
– Poznań: King Cross Marcelin (również kolekcja męska i damska);
– Łódź: Manufaktura (również kolekcja męska i damska).




Temat: Nadkomisarz Gerhard Hein - scena 6
10 marca 1930, poniedziałek, godzina 11:20

- Zatrzymajcie się – rzucił krótko Hein, gdy taksówka mijała stojący przed Bramą Wyżynną pomnik cesarza. - Gdyby stary pytał, to będę za pół godziny. - Schultz ze zrozumieniem kiwnął głową. Znał przyzwyczajenia swojego szefa, który czasami po prostu musiał się przejść, posnuć bez celu po okolicy, odreagować.

Przestało wiać. Zza pokrywających niebo ciężkich chmur zaświeciło nieśmiało słońce. Nadkomisarz sięgnął do wewnętrznej kieszeni płaszcza i wyjął ozdobioną monogramem papierośnicę. Była pusta. - No tak... - Hein zamruczał pod nosem i zrezygnowany pokręcił głową. – Starość nie radość.

Rozejrzał się szybko wokół i na jego ustach pojawił się lekki uśmiech ulgi. Sprężystym krokiem wszedł do znajdującego się w dawnym odwachu miejskim sklepu tytoniowego Otto Kosakowskiego i od znanego mu dobrze sprzedawcy kupił ulubione papierosy Vineta.

Minął Wieżę więzienną. Po lewej, w perspektywie Targu Węglowego ukazał się Teatr Miejski, zwany pieszczotliwie przez gdańszczan „młynkiem do kawy”. - Jak ja dawno nie byłem na żadnej sztuce. - pomyślał - Człowiek tylko chamieje wśród tych trupów. - Samemu nie chciało mu się iść, a Elsa była już tylko bolesnym wspomnieniem.

Wyjął papierosa, poszukał zapalniczki. Z domu handlowego Freymanna wybiegła, gwałtownie rozglądając się za taksówką, kobieta w średnim wieku. Dwóch, objuczonych niczym muły służących, starało się nadążyć za nieco poirytowaną elegantką. Hein od razu poznał przedstawioną mu na jednym z rautów nudną żonę właściciela fabryczki naczyń emaliowanych. Czym prędzej skrył się więc w podcieniach Bramy Długoulicznej.

Langasse, lekko wygięta, jak zwykle tętniła gwarnym, miejskim życiem. W dali widać było strzelistą wieżę Ratusza i zamykającą Langer Markt, Zieloną Bramę . Ubrane zgodnie z najnowszą paryską modą paniusie, szarpały się z miniaturowymi pieskami. Służące, którym udało się, pod pozorem zakupów, urwać tego dnia ze służby, przyklejały się do wystaw z damską modą. Ściany kamienic podpierały grupki wyrostków o zuchwałym spojrzeniu. Pochylali głowy, gdy mijał ich patrol rosłych rewirowych. Pogrążeni w myślach urzędnicy spieszyli do swoich spraw. Z prawie każdego wolnego miejsca krzyczały reklamy cygar, proszku o mycia zębów oraz kawy Jacobs.

Hein przystanął przed sąsiadującą z Domem Uphagena kawiarnią Rokoko. To tutaj często spotykał się z Elsą. Przez chwilę miał ochotę wejść na kieliszek koniaku, jednakże poszedł dalej. Po drugiej stronie ulicy sprzedawca z domu towarowego Nathana Sternfelda opuszczał miarowym ruchem sklepową markizę.

Nadkomisarz polubił to miasto, choć do miłości jaką darzył rodzinne Breslau, było jeszcze daleko. Był tu przecież wygnańcem. Dnia 22 lipca 1923 roku w centrum handlowym w Breslau wybuchły zamieszki. Podżegany przez komunistycznych agitatorów tłum splądrował kilkadziesiąt dużych sklepów. Zastrzelono sześciu rabusiów. Opinia publiczna obwiniła za to między innymi ówczesnego wachmistrza Gerharda Heina. Prezydent wrocławskiej policji, dla załagodzenia sytuacji, zalecił Heinowi usunięcie się na jakiś czas w cień, a nawet wyjazd z miasta. Do Gdańska ściągnął go wypróbowany frontowy towarzysz Ignaz Sypniewski, wtedy szef gdańskiego Kripo. Jesienią tego samego roku wachmistrz Hein przybył do Gdańska.

Na wysokości Postgasse minął go mlecznoniebieski tramwaj numer 4, który ze zgrzytem hamulców zatrzymał się przed budynkiem Landespostdirektion. Na przystanku zakotłowało się od pasażerów. Czwórką jeździł razem z Elsą na plażę w Heubude. Zwłaszcza wtedy gdy jej mąż, znany w mieście kupiec, udawał się w interesach do Berlina.

Langgasse 26/27 - sklep jubilerski Moritz Strumpf &Sohns. To tu kupił jej to małe srebrne cacko, którym potem rzuciła mu w twarz. Hein ponownie poczuł gdzieś w środku delikatne ukłucie. – Chyba robi się ze mnie powoli sentymentalny stary pierdziel. – pomyślał lekko rozbawiony tą niecodzienną jak na niego konstatacją.

Pora było wracać. Odnaleźć mordercę spalonej na stosie niczym średniowieczna czarownica, młodej rudowłosej kobiety. Dopaść go, zanim znowu zabierze życie, bawiąc się w nieuprawniony niczym sposób w Pana Boga. Hein doskonale pamiętał, że jego Elsa też miała włosy o kolorze ognia.



Temat: Opowiadania Ani - serdecznie zapraszam
Był ładny jesienny dzień, gdy po chodniku wielkiego miasta szedł sobie chłopak. Ubrany był jak typowy Paryski ulicznik. Buty z przesadnie szerokimi nosami, spodnie koniecznie w dużą kratkę i bajecznie kolorowa koszula. Stroju dopełniała czapeczka uszyta z takiego samego materiału, co spodnie. Czyli wszystko razem przedstawiało dość zabawny widok. Mogłoby się wydawać, że ktoś odziany w taki sposób będzie wzbudzał powszechne zainteresowanie. I zapewne tak by się stałoby w każdym innym mieście. Wszakże tutaj w Paryżu, gdzie ulica mieniła się wszystkimi kolorami tęczy, właśnie taki zabawny stój sprawiał, że chłopak stawał się całkowicie niezauważalny w otaczającym go tłumie.
Jednak mina naszego bohatera wcale nie pasowała do jego kreacji. Szedł z głową spuszczoną w dół. Głównym powodem takiego stanu rzeczy był fakt, że poprzedniego dnia Jego Paula zdradziła mu, że marzy o takiej modnej kurtce. Co on dałby, żeby zdobyć dla niej taką kurtę? Oczywiście nie stać go było, żeby ją kupić. Wszakże, od czego miał głowę nie od parady i odrobinę wrodzonego sprytu, żeby sobie nie poradzić. To jasne, trzeba było coś wykombinować. W grę wchodziły dwa warianty. Albo musiałby pożyczyć na wieczne oddanie nieco kasy albo pomóc jakiejś kurtce zgubić swoją właścicielkę. Podniósł głowę i niemal aż nie krzyknął z uciechy. Dziwny zbieg okoliczności sprawił, że zatrzymał się akurat na przeciw przystanku autobusowego. Jego wprawione oko dostrzegło siedzącą tam kobietę. Widać było, że czuła się bardzo swobodnie. Całkowicie pochłaniała ją rozmowa z koleżanką, torebkę postawiła z tyłu i nawet Ne zamknęła jej.
- O, jaka naiwna dama- pomyślał Alf.
Po cichutku zakradł się od tyłu przystanku. Stanął dwa kroki od niej. Uklęknął, jeden ruch ręką i portmonetka była jego. Powoli wstał i odszedł. Minął kilka przecznic, wszedł do sklepu odzieżowego zatrzymując się przed stoiskiem z elegancką odzieżą damską. Chwilę stał zamyślony;
- Może w czymś pomóc?
- Nie – odpowiedział lekko zniecierpliwiony.
Tak na dobrą sprawę, to jeszcze sam nie wiedział, czego naprawdę szuka.
Wyszedł, po chwili znalazł zaciszny kąt między kilkusetletnimi kamienicami. Sięgnął w zanadrze i wyjął portmonetkę. Wprawnymi palcami przeliczył jej zawartość. Ale numer - wykrzyknął niemal na głos.
Było dokładnie tyle pieniędzy, ile potrzebował na kurtkę. W tym momencie pojawił się kolejny problem. Nie pamiętał rozmiaru, jaki nosiła Paula. Spacerując próbował przeszukać swój dysk pokładowy i ze zwału różnych informacji wyszperać tę jedną. Nagle doznał olśnienia, przypomniał sobie ów wieczór, kiedy siedzieli wszyscy u Miśka i dziewczyny gadały o ciuchach, wtedy to usłyszał, że Paula nosi 33 rozmiar. No dobrze, teraz trzeba zastanowić się nad kolorem. Jego dziewczyna była piękna, miała śliczne niebieskie oczy, więc w niebieskim będzie jej najbardziej do twarzy. Miał już wrócić do sklepu, lecz jego życiowe doświadczenie ostrzegło go, aby nie wracał do tego samego sklepu. Przeszedł, więc kilka przecznic i wszedł do podobnego sklepu. Już w progu wpadło mu w oko to, czego szukał. Była to krótka damska kurtka w jasnoniebieskim kolorze. Bez wahania podszedł do ekspedientki wskazując żądane okrycie;
- Zapakować – spytała.
- Nie, dziękuję – Odpowiedział.
Wyszedł zadowolony, że wreszcie zdobył to, na czym mu najbardziej zależało. Radosny niósł swoją zdobycz pod pachą.
Gdy nagle poczuł coś niezwykłego. Najpierw coś go połaskotało tak, że upuścił paczkę. W następnej chwili spod jego kurtki wyjrzała głowa z burzą jasnych loków;
- OOO – wykrzyknął przerażony Alf - a co ty tutaj robisz??
- Tak sobie wpadłem do ciebie.
- Dobra, ale, po co?
- Jak to, po co? - Po to, aby pogratulować ci życiowej zaradności.
- A co ładnie ją podszedłem. Spokojnie i z opanowaniem. To są lata praktyki.
- Tak podziwiam to i doceniam - uśmiechnął się z przekąsem Gabryś - tylko nie jestem pewien, czy zdajesz sobie sprawę ze skutków tego numeru.
- Z czego?
- Widzę, że nie dogadam się z tobą w normalny sposób? - Zapraszam Cię na mini wycieczkę.
- Gdzie pojedziemy?
- Polecimy, a nie pojedziemy. Wskakuj pod mój płaszcz.
- Jak to?
- A tak.
To mówiąc Gabryś okrył Alfa swoim płaszczem. Coś nimi zawirowało i już po chwili znaleźli się na przedmieściach miasta, lądując przed małym domkiem;
- No - powiedział Serafin - teraz masz okazję wykorzystać swoje umiejętności, żeby nauczyć się czegoś pożytecznego.
- Jak to?
- Proszę Cię - podkradnij się pod tamte okno i zajrzyj do środka.
- Nic prostszego.
Alf schylił się szybko podszedł pod wskazane okno. Wysadził głowę ponad parapet i zajrzał do środka. Bez większego trudu rozpoznał kobietę z przystanku. Siedziała z łokciami opartymi o stół, a obok niej pięcioro dzieci. Baczne oko Alfa dostrzegło, że jedno z dzieci spoczywa w fotelu na kółkach;
- Co mu jest?
- To chory, ale nadzwyczaj mądry chłopiec, musi mieć prywatną nauczycielkę, co niemało kosztuje. - A zobacz, jakie smakołyki zajadają.
- Nieokraszone ziemniaki i czarna kawa. Czy nikt im nie pomaga?
- Pani Marianna sprząta w kilku bogatych domach. To zazwyczaj wystarcza, na co prawda skromne, ale godne życie.
- To spokojnie.
- Jednak w tym miesiącu nie będzie tak spokojnie.
- Dlaczego?
- Wiesz - tu Gabryś zrobił oczko do Alfa - dziś pani Marianna miała strasznego pecha, zgubiła portmonetkę z całą miesięczną wypłatą.
- To Ja pomogłem w tym zgubieniu się tej portmonetki.
- No nie da się tego ukryć.
- No wiesz - zaczął tłumaczyć się Alf - człowiek wykonuje tylko swój zawód i nie zastanawia się nad tym, co się dzieje dalej. A teraz jeszcze chciałem sprawić przyjemność Pauli.
- Wiem i szanuję twoje uczucia, tylko czy nigdy nie przyszło ci do głowy, żeby zmienić zawód i w uczciwy sposób zacząć zarabiać na swoje utrzymanie.
- Ja i praca? Ty chyba żartujesz?
- Wcale nie żartuję. Zobacz, Ty masz to, o czym ten chłopak marzy, jesteś zdrowy i możesz wykonywać każdą pracę.
To stwierdzenie aniołka sprawiło, że Alf zamyślił się głęboko. To prawda, że nigdy nie miał normalnej rodziny, wychowała go ulica, ale w głębi był dobrym chłopakiem.
Widząc to Gabryś doszedł do wniosku, że wypełnił swoje zadanie. Stwierdził, więc:
- Na mnie już czas.
- Co to znaczy? -spytał Alf.
- A co wracam do nieba. Dosyć mam siedzenia na tym ziemskim padole. Znikam.
Po chwili Alf znowu był sam, zadając sobie pytanie:, co może zrobić, aby zmienić swoje życie?




Temat: [Wampir: Maskarada] Krwiopijca 2005
Samanta

Wysiadając z auta Samnta ruszyła przed siebie. Usłyszała co miała usłyszeć i doskonale znała miejsce następnego spotkania wiec nie musiała nad tym zbytnio rozmyślać. Wchodząc po schodach w podziemne metro kobieta po chwili była już w drodze w dzielnice gdzie znajdowało się jej mieszkanie. Po 20 minutach szla teraz ona pewnym krokiem przez nocne ulice Brooklinu. Samotne wieczory dla normalnej kobiety o tej porze, w tej dzielnicy nie były najlepszym pomysłem ale Samanta nie była normalną kobietą. W zasadzie miała nadzieje ze jakiś koleś ją zaczepi. Byla głodna, bardzo głodna. Właśnie minęła jakiś bar. Po chwili jednak zawróciła weszła do niego. Rozglądając się powoli wampirzyca zmrużyła lekko oczy. Głośna muzyka country i wrzaski ludzi sprawiły ze kobieta skrzywiła się. Jej wzrok zawiesił się na jakiejś parce. Chłopak obejmował dziewczynę prowadzać ja do damskiej łazienki. Przed wejściem pocałowali się namiętnie. Gdy nieznajoma weszła do toalety Samanta ruszyła za nią mijając mężczyznę czekającego przed drzwiami. Gdy wampirzyca weszła do pomieszczenia zorientowała się ze jest tam sama z nieznajomą. Zamykając drzwi na mały łucznik, dziewczyna ruszyła w stronę ubikacji.
-Halo? – Usłyszała nieśmiały głos. Ignorując go Samanta wyważyła drzwi od kabiny. Zanim dziewczyna zdążyła powiedzieć kolejne słowo lub jakkolwiek zareagować, zimna dłoń wampirzycy zasłoniła jej usta. Samanta nie przerywała kontaktu wzrokowego, kochała patrząc swoim ofiarom w oczy. W końcu mogla zaspokoić swój wampirzy głód, który był taką udręką. Kazdy ruch wykonywała z gracją i precyzją. Zbliżyła się do jej ucha zasłaniając jej twarz w swoich długich, czarnych włosach przemówiła szeptem.
-To tylko chwilka cierpienia. Załatwię to szybko, nie lubię bawić się jedzeniem.
Nagle dziewczyna zaczęła się szarpać. Samanta strząchnęła ją przypierając ją do ściany zaczęła zabawę. Wiedziała ze kobieta była bezradna i mogla słyszeć szybkie bicie jej serca i drżenie przy wydychaniu powietrza. Popatrzyła na nią, przechyliła lekko głowę i zamrugała kokieteryjnie oczyma a na jej ustach zawitał uśmiech, który szybko zniknął. Samanta lewą dłonią złapała za głowę ofiary i gwałtownie przechyliła ją w lewa stronę po czym odgarnęła jej włosy prawa ręką. Ku jej widokowi okazała się gotowa do posiłku szyja drżącej, bezradnej ku sile Samanty kobiety. Szybkim ruchem wbiła się w szyje i zaczęła ssać. Mogla poczuć jak naprężyły się jej wszystkie mięśnie a serce bilo jej coraz mocniej. Ciepła krew zaspakajała pragnienie Samanty. Po pewnym czasie serce dziewczyny bilo coraz szybciej i szybciej po czym w jednej chwili ucichło. Gdy Samanta odeszła od ofiary jej ciało opadło lekko na deskę klozetową. Wycierając resztki krwi z kącika ust wampirzyca wyszła z pomieszczenia. Uśmiechając się do mężczyzny przemówiła
-Będziesz musiał jeszcze troszkę poczekać na swoja dziewczynę. Otworzyła tam sobie przed lusterkiem salon kosmetyczny. – Mówiąc to pościła mu oczko po czym szybkim krokiem wyszła z baru. Gdy była już około 30 metrów od pijalni usłyszała krzyki. Szybkim krokiem skręciła w jakąś uliczkę.

Teraz Samanta była naprawdę nabuzowana i po drodze do mieszkania wpadła na jakiegoś pijanego mężczyznę. Szedł on zachwianym krokiem w stronę wampirzycy. Po chwili byli już oni w zaułku zabawiając się sobą. Po kolejnych pocałunkach kobieta ugryzła go w wargę. Gdy ten się gwałtownie od niej oderwał ta brutalnie złapała go za głowę dwoma dłońmi i szybkim ruchem skręciła mu kark. Ten tylko wydal z siebie lekki jęk. Gdy Samanta ucztowała nad jego ciałem usłyszała krzyk kobiety za jej plecami. Szybko rzucając się na młodą kobietę skończyła swojej łowy tej nocy.

Po piecu minut drogi od ostatniej ofiary Samanta doszła do znajomej kamienicy. Wchodząc po stromych schodach po chwili znalazła się na trzecim pietrze. Mosiężne drzwi z numerkiem 33 powoli otworzyły się wprowadzając wampirzyce do swojego mieszkania. Ciemne pomieszczenie wyglądało jak gotycki zamek z paroma unowocześnieniami. Samanta zrzuciła swój płaszcz na ziemie odsłaniając czarny gorset, który podkreslal jej biust. Dziewczyna weszła do łazienki. Metalowy zlew wyglądał starożytnie i pomalowany był złotą farba. Samanta obmyła twarz zmywając z niej resztki krwi swoich poprzednich ofiar. Gdy spojrzała na zaparowane lustro w złotej ramie zobaczyła swoje rozmazane odbicie. Krzywiąc się uderzyła w nie prawą dłonią co sprawiło ze kawałki szkła rozsypały się po drewnianej podłodze pomieszczenia.
-Kolejne siedem lat nieszczęścia
Dziewczyna wyszła z łazienki idąc w stronę living roomu. Miejsce było bardzo czyste. Wszystkie meble wyglądały zabytkowo. Podłoga wyłożona była parkietem z czerwonego drewna a okna zasłonięte czarnymi firanami. Na dużych, mosiężnych szafach pookładane były różnorakie księgi. Większość z nich wyglądała jak by miały ponad 300 lat. Przy zasłoniętym firanami oknie stało ręcznie rzeźbione biurko do którego przysunięte było krzesło wykładane jakimś ozdobnym, czerwonym materiałem. Jej laptop znajdował się na biurku. Pomieszczenie oświetlone było dużymi lampami porozstawianymi w każdym z czterech kątów pokoju. Samanta powoli opadła na czerwono-czarnej kanapie. Biorąc pilot w swoje dłonie włączyła plazmowy telewizor. Słuchając wiadomości uśmiechnęła się sama do siebie
-‼Strzelanina w Burger King w centrum Queens...”

Następnego wieczoru Samanta wyszła na spotkanie. Po wczorajszej nocy wolała być zabezpieczona i tym razem wzięła ze sobą swoją bron z zapasem amunicji, którą zaczepiła za pas chowający się pod jej płaszczem. Kupila go kiedyś w jednym nielegalnym sklepie z pistoletami. Gdy zobaczyła Tancerza kiwnęła głową w jego stronę. Cos tu było jednak nie tak. Nie byli sami. Komu jak komu ale jej nie widziało się spotkać teraz z jakimś wampirem z klanu, który chętnie by się nią zają. Idac lekko do przodu kobieta starała wmieszać się w tłum. Nie było to jednak łatwe ze względu na jej nietypowy wygląd i olbrzymi tatuaż na jej twarzy. Podchodząc do Tancerza dziewczyna nie zwalniała.
-Cos tu jest nie tak. Radziłabym się stąd ruszyć. – Powiedziana półszeptem w jego stronę.

[Ale się rozpisałam ]



Temat: Różne takie, byle śmieszne
JAZZ JAMBOREE 85
Na JJ 85 sporo się działo, nie brakowało uznanych gwiazd. Hank Jones, Wayne Shorter, Joe Zawinul czy Keith Jarrett. Zwłaszcza występ tego ostatniego zapowiadał się ekscytująco.
Przez cały festiwal koncerty odbywały się dwa razy dziennie. Koncert popołudniowy o 16, a wieczorna feta o 19. Bilety na koncert wieczorne (te najciekawsze – Shorter, Jarrett), były marzeniem ściętej głowy, więc kupiłem na 16.
Program koncertów wieczornych był lustrzanym odbiciem popołudniowych.
Za wyjątkiem koncertu Jarretta. Jego występ kończył set popołudniowy i rozpoczynał wieczorny. Z przerwą w środku na wymianę publiczności. Wychodząc z Kongresowej po znakomitym występie Shortera (grał jak natchniony, choć wiedział już o śmierci córki), leniwie snuliśmy z W. nieśmiałe marzenia, jak pięknie byłoby wysłuchać CAŁEGO koncertu Jarretta…
I wreszcie nadszedł TEN dzień. Zaopatrzeni w bilety (których już dawno nie było, nawet tych na 16), wkroczyliśmy do Kongresowej. Idąc do szatni, przeszliśmy koło stoiska (czy może raczej budki) sklepu płytowego Helicon. Pogawędziliśmy chwilę z Adasiem T., znajomym subiektem z tego przedsiębiorstwa. I w pewnym momencie doznałem olśnienia.
- Panie Adasiu – zapytałem - czy w czasie tej przerwy pomiędzy koncertami u was też sprawdzają?
- Niezbyt dokładnie. A co chcecie się tu przemycić? – zaśmiał się - Muszę zapytać szefa co o tym myśli. Co pan na to, panie Januszu?
Janusz K., szef Heliconu, ze śmiechem skinął potakująco głową. Uspokojeni udaliśmy się na widownię. Rzeczywiście, był to najmocniejszy akord tej edycji JJ. Trio Hanka Jonesa (brat Elvina Jonesa) zagrało doskonale, i było owacyjnie fetowane. Niemniej jednak, wszyscy oczekiwali na największą atrakcję. I wreszcie zagrali. Keith Jarrett, Gary Peacock, Jack De Johnette. Grali standardy. Cała sala zamarła (było to poniekąd wymuszone, albowiem Mistrz zażyczył sobie, aby w trakcie koncertu była absolutna cisza, żadnego wałęsania się z Sali do kibla i z powrotem ), i słuchała w nabożnym skupieniu.
Koniec. Szalone oklaski (niestety żadnego bisu). Zaczęło się opróżnianie sali. Zgodnie z umową udaliśmy się do stoiska Heliconu, gdzie Adaś z Januszem dokładnie nas zakamuflowali – przy użyciu naszych oraz własnych kurtek, płaszczy etc. Adaś zaśmiewał się do łez, i mówił, że wyglądamy jak niezgrabne, upchnięte po kątach pakunki, zamotane w przypadkowe łachy.
Kiedy do Kongresowej napłynęła stosowna ilość chętnych na wieczorne wydarzenie, Adaś dał znać, że możemy wyłazić. Poczęstował nas na drogę Heinekenem i życzył powodzenia. Kiedy większość ludzi przelała się z kuluarów na widownię, również i my luźnym krokiem udaliśmy się w tym kierunku. Niedbale machnąłem bileterce przed nosem naszymi biletami, ale ta bestia warknęła groźnie – Coś pan, zgłupiał?? To bilety na 16, dalej jazda! Nie mogłem zrozumieć o co chodzi. Pokazałem babie awers biletów z wizerunkiem Pałacu Kultury, a godzina była na rewersie…Po chwili zorientowałem się w czym rzecz. Na naszych biletach Pajac był w kolorze zielonym, a na wieczornych w czerwonym (a może było na odwrót, nieważne). W. trochę się podłamała, i chciała iść do domu. Ja jednak byłem uparty. Przekonałem ją, że warto zobaczyć ponownie trio Hanka Jonesa, to w końcu stare dziadki, i nie wiadomo czy jeszcze kiedykolwiek do nas przyjadą. Tymczasem obserwowaliśmy zabawną scenkę: zawiany nieco facet w towarzystwie dwóch długonogich dziewczyn chciał koniecznie wejść na widownię, i w tym celu negocjował z bileterką.
- Ja jestem z telewizji – machnął babie przed nosem jakąś legitymacją – I muszę wprowadzić na salę te dwie Angielki.
- A bilety? – zapytała groźna cerberka.
- Przecież mówię, że jestem z Telewizji Polskiej – chwilę pogadał po angielsku z dziewczynami – I muszę je tam wprowadzić.
- Panie – straciła cierpliwość bileterka – Co pan mi tu pieprzy! Jakbyś pan był z telewizji, to miałbyś pan identyfikator! I dalej jazda mi stąd, bo straż (pałacową) wezwę!
- Stary – znudzonym głosem powiedziała jedna z Angielek do redaktora – Widzisz że to uparte garkotłuki, chodźmy k… do bufetu…
Bileterka nie miała czasu aby pomścić tę zniewagę, albowiem dano znak, że zaraz rozpocznie się koncert. Starannie zamknęła drzwi.
My zaś, spacerkiem przemierzaliśmy kuluary. W. znowu trochę marudziła, że chce do domu. Sam nie wiem, czemu koniecznie chciałem tam wtedy zostać. Może to wiara, która jak wiadomo zdolna jest przenosić góry? Nieważne. Powoli zbliżaliśmy się do końca kuluarów, tam gdzie jest bufet, i zaraz obok damska toaleta. I nagle stał się cud. Bileterka pilnująca ostatnich drzwi na salę, podniosła się ze stołeczka, i powoli ruszyła do toalety, zapewne po to, aby umyć trzymany w ręce kubek. Wymieniliśmy z W. znaczące spojrzenia. Rozumieliśmy się bez słów. Szybko ruszyliśmy do nie pilnowanych drzwi. Kobieta miała jednak szybki refleks. Kiedy kładłem dłoń na klamce, była już blisko nas. Na szczęście zdążyłem otworzyć drzwi, a bileterka nie chciała wszczynać awantury. Po cichu wśliznęliśmy się w znajomy mrok Kongresowej, wypełniony cudowną muzyką. Byliśmy tuż pod samą sceną, a obok stał Wojciech Mann.
Panowie również w drugiej części swojego koncertu grali tak, że można było wyskoczyć z butów. Zapewne niejednemu to się przytrafiło, tylko nie Mannowi. Cały czas stał nieruchomo z rękami w kieszeniach. Może nie lubi jazzu…

Cała (wspaniała zresztą) impreza zakończyła się ok 2 nad ranem.
Kilka lat temu dowiedziałem się, że jeden z naszych wpółforumowiczów też był wtedy na koncercie Jarretta. Kto wie, może się nawet o siebie otarliśmy w tym tłumie...



Temat: Pałac Imperatora
SHIRO

<Amelia usiadła wygodnie w fotelu, podczas gdy Ty załatwiałeś poranną toaletę i ubierałeś się. Przyglądała Cię się bardzo uważnie i nie odezwała się ani jednym słowem. Uśmiechała się tylko, gdy wasz wzrok się spotkał. Przygotowałeś się i wyszedłeś z Amelią z komnaty. Nie mogłeś jej zakluczyć, gdyż nie ma zamka w drzwiach. Twoja towarzyszka wyprowadza Cię z tajemnego korytarza i wprowadza spowrotem do biblioteki. Na parterze postawiony jest stół na dziesięć osób ,każde miejsce jest zastawione. Talerze są porcelanowe, przyozdobione małymi różowymi kwiatkami ,a po ich bokach leżą srebrne sztućce, stoją kryształowe kielichy i trzy, również kryształowe karafki wypełnione czerwonym winem. Do stołu dosunięte są krzesła wyściełane czarnym pluszem i z drewnianymi wykończeniami rzeźbionymi w finezyjne kształty .Amelia zamyka za wami drzwi.>

-Ty usiądziesz po mojej lewej stronie, ponieważ moje miejsce jest również po lewej stronie wuja. Obok Ciebie usiądzie Hortensja...poznasz ją. Naprzeciw Ciebie usiądzie zaproszona przez mego wuja osoba, a bok niej jakaś kobieta. Nie znam ich. Obok Hortensji Kain ,a naprzeciw niego Jeanne, taka hrabianka i na drugim szczycie stołu mój drugi wujek. Naprzeciw Hortensji usiądzie poseł z Nipponu, który przyjechał wraz z wujami .Obsługiwał nas będzie Anastazy ,który zna wszystkich i przyzwyczajenia większości gości. Aha...i przy moich wujach nie mów nic o Twoim zadaniu....przynajmniej na razie. <Uśmiecha się do Ciebie łagodnie i przytula.> Dobrze?

KAIN

<Jeanne spogląda na Ciebie bystrym wzrokiem.>
-Czy straciłeś kobietę, dzięki której każdy poranek był dla Ciebie najpiękniejszą porą dnia? Przepraszam za pytanie, ale powiedziałeś to w taki sposób...tak smutno.
<Do komnaty wszedł Anastazy ubrany dziś cały na czarno.>
-W czym mogę pomóc? Przypominam że za klepsydrę będzie śniadanie, przy którym będą obecni wszyscy gospodarze. Dla panienki przygotowałem już czarną sukienkę z czerwonym haftem na całym gorsecie. W róże...suknia z aksamitu. Według upodobań obu wujów panienki Amelii. Za moment pomogę zawiązać odpowiednio gorset, a tymczasem. <Klaszcze dwa razy w dłonie i wchodzi dwóch parobków z wiadrami z wodą. Nalewają ją do balii za parawanem.> Proszę...<Wchodzisz za parawan popędzany przez służącego. Jeanne chichocze, a Anastazy wychodzi do niej.>
-Panienka niech tak się nie śmieje, gdyż ubieranie zajmie dużo czasu. <Słyszysz podchodzenie do szafy i wyciąganie ubrań.> Niech panienka oprze mono ręce o kolumienkę łoża i wstrzyma oddech. Tak jak zawsze.
-Nie wiązałeś mi gorsetu od dawna...już zapomniałam jak to jest.
-Wciągamy brzuch jak najbardziej...<Słyszysz szarpnięcia wiązanego sznurka.>
-Anastazy...<Wydyszała Jeanne.> Ledwie oddycham...
-Wiedziałem, że panienka odzwyczaiła się od noszenia dobrze zawiązanego gorsetu. To nie dobrze...Proszę...idealnie zawiązany, idealna figura.
-Dziękuję...pozwól, że usiądę na chwilę i ustabilizuję oddech.
-Nie oddychaj przeponą tylko płucami tak jak Cię uczono. Pan Otto byłby zawiedziony, gdyby zauważył to zaniedbanie...Uczył Cię, więc masz mu przynosić dumę jak zawsze. I na bogów nie mdlej. Poruszaj się wolniej i z finezją...nie śpiesz się. Proszę masz tu wody i wachlarz. Jak poczujesz, że brak Ci powietrza to zacznij się wachlować...tylko nie jak szalona. Będę w pobliżu, więc w razie czego przywołaj mnie gestem ręki i pomogę jakoś. Możesz na mnie liczyć. Na śniadanie dostaniesz sałatkę...kolorową tak jak lubisz. Zanim wejdziesz do biblioteki poszczyp trochę policzki, bo zbladłaś przez nie wyspanie.
-Nie mam już 12 lat...ale dziękuję. Niezastąpiony jak zawsze. Lepiej daj instrukcje Kainowi i zaraz pomożesz włożyć mi tę suknię.
<Słyszysz kroki, które ustają pod parawanem.>
-Niech pan się nie martwi...podprowadzi pana na miejsce panienka Jeanne, a reszty ja dopilnuję. Nad tematami rozmowy będzie panienka Amelia, więc nie powinno być żadnych niepokojów. Przy panu Otto proszę nie wspominać o wczorajszym incydencie, gdyż gotów się unieść, a to się nie najlepiej może skończyć dla nas wszystkich. Porozmawia pan o tym z panienką Amelią osobiście po śniadaniu. Jakoś załagodzę sprawę odejścia od stołu. To chyba wszystko. Jeśli nie jestem na razie w niczym panu pomocny to zajmę się panienką Jeanne i jej garderobą.

HITOMI

-To cudownie, że śniły Ci się rodzinne strony...mnie się śnił przystojny elf i o dziwo był bardzo podobny do tego, który wczoraj umilał nam kolację muzyką.
<Violetta uśmiecha się do Ciebie i całuje Cię delikatnie w policzek.>
-Z chęcią się z Tobą wybiorę na tę wycieczkę. To na pewno będzie ekscytujące przeżycie, gdyż nigdy nie byłam w takim miejscu. A przy ubieraniu poradzimy sobie same, bez służby. Chodź do mojej garderoby i poszukamy tam wszystkiego czego dusza zapragnie.
<Twoja przyjaciółka wygrzebuje się z pościeli, ujmuje Twą dłoń i wyciąga Cię z łoża. Przechodzicie przez inne drzwi i wchodzicie do kolejnej komnaty. Prócz toaletki z lustrem są tu tylko suknie, płaszcze, buty, damskie spodnie i koszule, kapelusze...po prostu wszystko co potrzebne do szczęścia kobiecie. Jest również szafka z mnóstwem niewielkich szufladek i jeszcze jedna, w której zapewne jest trzymana bielizna. Czujesz się trochę jak w sklepie.>
-Mówiłaś o krwistej czerwieni i wierz mi znajdziemy tu wszystko. Zapowiada się upalny dzień, więc proponuję zwiewny jedwab, w którym nie będzie Ci gorąco. Sukienka z rękawkami do łokci zakończona falbaną, która doda z pewnością słodkości Twojemu wyglądowi. Prosta, bez zbędnych falban i koronek, gdyż mamy ranek, no i z umiarkowanym dekoltem. <Violetta podchodzi do jednej sukni, która wisi niedaleko was i przynosi Ci ją.> Tą miałam na myśli. Gdyby wybrać z bufkami, wówczas należałoby dobrać rękawiczki, a tak mamy to z głowy, a i Ty nie będziesz się tak męczyć. Uczeszemy Cię jak wczoraj, gdyż ta fryzura sprawia, iż wyglądasz na jeszcze młodszą, o delikatnej urodzie i przede wszystkim egzotyczniej. <Podchodzi do szafki z mnóstwem szufladek i zaczyna otwierać kilka.> Gdzieś tu był...Aha! Jest. <Wyciąga czarny futerał z pluszu i otwiera dopiero przed Tobą uśmiechając się do Ciebie. Widzisz delikatny złoty naszyjnik wysadzany czerwonymi kamieniami i również delikatne kolczyki, które wyglądają jak czerwone oczka otoczone odrobiną złota.> Podoba Ci się? Mam jeszcze gdzieś bransoletkę, jeśli chcesz. Możesz tu wchodzić kiedy tylko zechcesz i pożyczać co tylko chcesz. Są tu rzeczy, których nigdy nie miałam jeszcze na sobie. Ja ubiorę się...hmm...w delikatną, acz soczystą zieleń. Najpierw ja zawiążę Tobie gorset, a później Ty mnie i włożymy sukienki. Na samym końcu zajmiemy się fryzurami. Jeśli to Ci odpowiada to do dzieła, a jeśli nie to powiedz słówko i poszukamy czegoś innego. <Violetta przynosi dwa śnieżnobiałe gorsety.> Więc jak? Zaczynamy?